Part 2
Slyszalam jakies glosy, placz dziecka albo cos takiego... Myslalam, ze to sen, lecz zrozumialam, ze nie.. otworzylam oczy i oslepilo mnie slonce. Przymknelam nieco powieki. To bylo przyjemne uczucie. Jednak przypomnialo mi sie, ze cos slyszalam. Wstalam я lozka ... я biurka wzielam rozdzke ... mialam przeczucie, ze cos jest nie tak... Nagle poczulam straszny bol... upadlam na lozko, mialam ciemno przed oczami, lecz w moich uszach bil mocny dzwiek i gdzies momentami przebiwal sie jakis glos... pozniej zrozumialam, ze to cos o mnie... nie moglam rozszyfrowac calej rozmowy zrozumialam tylko : "Bol nie ustepowal... Bylo mi ciezko oddychac... Nagle przed oczami przelecial obraz mojego taty. I bol ustapil... To byla kolejna wizja... Tylko co ona moze znaczyc? Ja nic nie rozumiem. Nienawidze tych wizji... to tak nierealnie boli. Podnioslam sie я lozka i poszlam w strone kuchni. Szlam delikatnie i staralam sie jak najciszej... Weszlam do kuchni, a tam... Tam stal jakis chlopak, a w wozeczku lezalo jakies niemowle... bylo serio male. Wystraszylam sie... Nagle ten chlopak popatrzal na mnie...Wyciagnelam rozdzke i bez wachania wypowiedzialam: - Porate - chlopak nie mogl wykonac ruchu. Podeszlam do niego i spytalam: - Kim jestes i czego Ti chcesz? - lekko sie usmiechnal - Uspokoj sie, rozdzke rowniez mam przy sobie... Jestem przyjacielem Twojej rodziny... Odpusc, to Ci wszystko wytlumacze... - powiedzial - Jaka mam gwarancje, ze Ty nie klamiesz... Nie znam Cie - odpowiedzialam patrzac mu gleboko w twarz - Okej, wiec jesli to nie prawda mozesz zrobic ze mna co chcesz, to jest mozesz potraktowac mnie jak tego szczura... - zasmial sie - Ale ... skaad Ty... sledzisz mnie? - bylam zdziwiona - Nie... pusc wszystko wytlumacze...!Odpuscilam. Usiadlam obok tego wozka... Te dziecko spalo. On stal obok blatu i zaczal...:
- Wiec... Henely. Wiem, ze mozesz mi nie uwierzyc, ale musisz. Twoja mama umarla wczoraj przy porodzie, a Twoj tata... on dostal zawalu.- Ale jak to? jakim porodzie?- Nie wiedzialas?- O czym ?- To jest Twoj brat... Victor...Przykro mi...- Co, co, co...? Powidzcie, ze mi sie to sni... Moja mama w ciazy? Przeciez ona nawet nie przytyla... To chyba pomylka... Wynos sie stad i wez tego bachora! - wybuchnelam- Uspokoj sie... Mam na imie Michael... Wiem, ze to dla Ciebie trudne, ale... To prawda... Bardzo mi przykro... - podszedl do mnie, lecz ja wstalam, wyszlam i rzucilam:
- WYNOS SIE STAD!Poszlam do pokoju... Byla godzina 10:00... Usiadlam na lozku i po prostu sie rozplakalam, nie wierzylam w to... Przeciez przed wczoraj bylo jeszcze wszystko Ok, a dzis....??? I jaka ciaza wgl? Czemu mama mi nic nie mowila.... Oni na serio tak mnie nie nawidzili? I jaki zawal, przeciez on nie mial problemow я sercem... o co tu chodzi?!!! upadla w prost na lozko... nie czulam nic. zdawalo mi sie, ze nie ma we mnie ani 1% zycia... mrugalam oczami... co jakis czas wycierajaclzy . Nie moglam uwierzyc... nie moglam... Mimo, ze mielismy nie najlepsze relacje, to ja ich kochalam... Byla juz 11:30.. Lezalam bezsilnie... Przypomnialo mi sie, ze umowilam sie я Zayn'em. Zrozumialam, ze musze isc do niego. Czulam, ze on moze mnie zrozumiec... Wstalam ... caly czas plakalam.... nogi mi sie uginaly przy kazdym kroku... podeszlam do szafy... wyciagnelam to:
.jpg)
Poszlam w kierunku wyjscia... w droge wszedl mi Michael..:
M: Do kad to?J: Musze wyjsc...M: Masz nie byc dlugo...J: Nie bede sie Ciebie pytac... Wynos sie stad!M; Nie wyniose sie stad, bo jest jeszcze kilka spraw... Idz juz...
Wyszlam я domu... Lzy automatyczniу napywaly mi do oczow ... poszlam w strone parku... usiadlam na jednej я lawek i siedzialam poszlochiwac sama do siebie.. Podszedl Zayn...
Z: Hej... ymm cos sie stalo? czemu placzesz - usiadl obok mnie.J: Moi rodzice... - mowilam przez zy - oni nie zyja...Z: Jej bardzo mi przykro... - przytulil mnie... Nie wyrywalam sie, nie mialam sil... A jego uscisk byl tak cieply, ze moglabym tak juz do konca zycia...Z: chocmy do mnie... musisz sie uspokoic..Poszlam... nie mowilam nic... Doszlismy do jego ogromnego domu. Mieszkal я przyjaciolmu... Po drodze minelismy kilku, ale nie zwracalam na to uwagi. Weszlismy do pokoju Zayn'a. Zakiet polozylam na obarcie od fotela... Usiadlismy na lozku. Usiadlam я boku. Zayn siedzial chwile w milczeniu a potem powiedzial:- Przysun sie do mnie - wykonalam... Przytulil mnie i mowil, ze wszystko bedzie dobrze i wgl... Ze swiat sie nie skonczyl. Trzeba zyc dalej. Na jego pytania nie odpowiadalam. Myslalam, co ja wgl robie... Znam go od wczoraj... - Dalej juz nie pamietam chyba zasnelam. Bedac obok niego mialam odczucie jakiegos bezpieczenstwa, opieki, troski. Czulam, ze moge mu zaufac, jednak jeszcze nie mialam odwagi... Wytulilam sie w niego i spalam.*************ZAYN**************Mimo, ze jej nie znam zrobilo mi sie jej zal. Strata rodzicow to jest Masakra... Ona caly czas plakala, ja probowalem ja uspokoic. Zasnela i ja tez. Obudzilem sie o 16... Ona jeszcze spala... postanowilem, ze ja obudze..:
- Henely... - szepnalem..
- mmm - otworzyla oczy
- Juz 16...
- Tak, juz zmykam. - podniosla sie i juz byla przy wyjsciu
- Odwioze Cie...
- Nie trzeba
- No co Ty.. nie puszzcze Cie samej.
Milczala... Poszlismy do wyjscia...Otworzylem jej drzwi od samochodu... Siadla... pojechalismy.. Powiedziala gdzie jechac. Dojechalismy nadal milczala i byla taka smutna. Znow otworzylem drzwi... Wstala. Popatrzalem jej prosto w twarz i powiedzialem - bedzie dobrze - a ona odpowiedziala - Dziekuje Ci za dzisiaj, bardzo mi pomogles. Przytulila mnie... - nie ma za co - wyszeptalem. Odeszla i zniknela za drzwiami. Pojechalem do domu. Naprawde zal mi tej dziewczyny... Ja sie w niej chyba zakochalem.
*************************************************************************
Co bedzie dalej? Henely bedzie zajmowac sie Viktorem?Czuje cos do Zayn'a? Wszystko w extach
JESTESCIE WIELCY 350 wyswietlen! Oby tak dalej :) Przydadza sie jeszcze komentarze :**
/Tatii
PS. Nie lugo bedzie zwiastun xxa
*-*
OdpowiedzUsuń